Artykuły
Jarki poraz pierwszy.
Na pewnej zasiadce majowej,urodził się pomysł na spędzenie urlopu.Wraz z kolegą Zbyszkiem Moreniem wpadliśmy na pomysł wspólnej tygodniowej zasiadki na łowisku Jarosławki.Na początku czerwca zapadła decyzja,jedziemy.Termin to 25-31 lipca.Mimo wielu wcześniejszych
zasiadek,wciąż po głowie chodził mi ten wypad.Ciekawe jak będzie?Czy trafimy w pogodę?Czy ryby będą chciały z nami współpracować?Czerwiec i lipiec tego roku nie rozpieszczał.Wciąż zmienna pogoda,kiepskawe wyniki na wielu wodach,nie nastawiały optymistycznie.Tydzień nad wodą to niezła logistyka i spora inwestycja w wodę i nie tylko.Kilka dni przed nami na Jarkach melduje się kolega który wraca z zasiadki bez ryby.Nie biorą!Gorączka telefonów.Jedziemy?Nie jedziemy?Może na inne łowisko?Dochodzimy do wniosku:towar jest,6 dni łowienia,stanowiska dawno zarezerwowane.Jedziemy!Kiedyś muszą żerować.Melduję się na łowisku 25 około 9 rano.Woda nie duża lecz pięknie zagospodarowana.Właściciel otwarty, życzliwy.Zbyszek dojedzie za 2 może 3 godziny.N ie ma co czekać.Rozstawiam klamoty,pompuję ponton,podpinam echo i na wodę.Woda płytka,płaskie dno, na około 100m.przez cały zbiornik idzie rów z około 10cm. warstewką mułu.Stawiam markera. W drodze powrotnej stawiam drugiego markera na płytkiej, osiągalnej na rzut miejscówce.Dołącza Zbyszek.Pomagam mu z klamociarstwem.Łódka wykonuje swą pracę i zestawy lądują w wodzie.Pierwsze dwie doby upływają nam na opalaniu i zabawie z złotymi karasiami.Jest gorąco i niskie ciśnienie powoduje że ryby nie żerują.Łowimy też kilka małych jesiotrów.We wtorek Zbyszek łowi karpia o wadze 13 kg. Dowiadujemy się od kolegi Pawła że od środy ma nastąpić załamanie pogody.Ciśnienie ma pójść do góry,opady deszczu i stabilna pogoda już do końca wyjazdu.Nikt nie lubi moknąć, ale stabilne wysokie ciśnienie pozwala nam liczyć na lepsze brania.W środę od rana zaczyna się zmieniać pogoda i od razu są tego efekty.Kolega Zbyszek łowi kolejną 13 i niespodzianka...Około południa swój nowy rekord życiowy 19,80kg.

Kilka stanowisk dalej też padają dwie sztuki 20kg. Zaczyna się, pomyśleliśmy.Jest dobrze.Połowimy.Na moim stanowisku w okolicach rowu jest wiele zaczepów więc muszę je omijać .Świeże zestawy lądują w wodzie.Wieczorem rybki rozkręcają się i do rana na naszych matach lądują sztuki w przedziale 13-15 kg.Nie ma doby w której nie złapalibyśmy 6-7 sztuk.Przeważającą ilość stanowią ryby powyżej 10kg.Na stanowisku obok sąsiedzi łowią karpia o masie 30kg. Piękna sztuka.Woda ma naprawdę niezły potencjał.Już dziś wiemy,że za rok siadamy także na tydzień.Do samej niedzieli rana mamy zabawę z rybami.Gdyby nie łódka Zbyszka, to przy ciągłym deszczu i silnym wietrze napływalibyśmy się na pontonie do bulu.Niestety nie udało nam się zwinąć na sucho,lecz powodów do nażekań nie mogliśmy mieć.Wspaniałe ryby i dobrze zorganizowane łowisko ,w pełni nas usatyswakcjonowały i żaden deszcz nam tego nie był w stanie popsuć.Jestem przekonany że jeszcze nie raz odwiedzimy to łowisko.Kilka zdjęć nie oddaje atmosfery tej zasiadki lecz pamiątką będą wspaniałą na zimowe długie wieczory.Z karpiowym pozdrowieniem.No kill! .Krzysztof.


Więcej fotek w galerii,zapraszam.
Autor: Krzysztof Rzeszotko
Artykuł dodano:

































Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników!
Kliknij TUTAJ aby się zarejestrować