Artykuły
Burzowa noc
Burzowa noc .
Krótka zasiadkę bo tylko jedną dobe planowałem od jakiś dwóch tygodni. Jakoś nie mogłem się zebrać wcześniej. Telefon do sklepu w Pobiedziskach rezerwuje stanowisko 26 cień itp to co lubie

Nadszedł ten czas po pracy kierunek Pobiedziska . Pogoda nie napawała optymizmem , duszno i bardzo gorąco nie wróżyło to nic dobrego. Około godziny 16 jestem na łowisku Dobro. Zostawiam samochód na stanowisku i idę zobaczyć jak wyglądają inne stanowiska, przy okazji zamieniając kilka zdań z łowiącymi.

Po powrocie na swoje stanowisko zaczynam rozbijanie obozowiska . W tym upale który mi towarzyszył nie była to przyjemność , choć gdybym wiedział co nastąpi pod wieczór to bym wolał ten upał. Zacząłem się za przygotowanie zestawów które położę . Rzecz wiadomo PVA za które wziąłem się od razu.Standartowo do PVA powędrowały pokruszone kulki oraz aller+dynamit (halibut) każda siateczka zawierała coś innego. Zalałem boosterem bananowym i zostawiłem na dwie godziny żeby doszło. Na włos standartowo brzoskwinia i ananas na drugi kulka truskawka produkcji Adama i mojej. Koło 18 zestawy są już w wodzie . Nie pozostaje mi nic innego jak usiąść w fotelu i się relaksować i czekać na branie. Słuchając radia dowiaduje się że możliwe są burze. Mówię sobie a co tam pewnie minie bokiem. Tak mijał wieczór w towarzystwie tysięcy komarów których nie dało się w żaden sposób odstraszyć. Zapadała noc ryby się spławiały, a na niebie zaczynały się pojawiać ciemne burzowe chmury. Cóż jak można było się domyśleć burza odwidziała także i mnie. Brań nie było aż do godziny 5 rano. Słyszę pi pi piiiiiiiiiiiiiiiiiiii szybko wyskakuje ze śpiwora zakładam kalosze i do kija . Podnoszę kijek i coś po kilku minutach w podbieraku ląduje karpik 5 kg na brzegu szybka sesja .. mój fotograf się trochę nie spisał ale co tam stojak to stojak

.Montuje nowy zestaw tym razem myślę sobie zrobię bałwanka. No to cóż na włos wędruje Ananas oraz pop upik 10mm tutti fruit. I do wody. Zmęczony cała nocą i burzą postanowiłem coś zjeść i położyć się do łóżka. Około godziny 12.30 budzi mnie kolejne piiiiiiii piiiiii szybko się podniosłem i zacinam coś siedzi coś większego niż ostatnio. Ryba była silna wjechała w trzcinę fakt szczęście moje że udało mi się ją wydostać. Po chwili karpik jest w podbieraku patrzę o coś większego. Szybka sesja i ważenie, dezynfekcja rany po haku i do wody. Karp ważył 8,3 kg i jak na razie to nawiekszy w tym sezonie ale to na razie bo sezon się jeszcze nie skończył .

Cóż każdy nie lubi zwijania wszystkiego i pakowania do auta i powrotu do codziennego życia. Myślę że w tym roku zawitam jeszcze nie raz nad tą wodę żeby zmierzyć się z jej mieszkańcami nie koniecznie komarami
Z karpiowymi pozdrowieniami Wojtek.
Autor: Wojciech Pluciński
Artykuł dodano:

































Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników!
Kliknij TUTAJ aby się zarejestrować